Rykarda Parasol, The Color of Destruction. Spłonąć czy utonąć?
Gdyby Nick Cave był kobietą, byłby zapewne Rykardą Parasol. Seksistowskie porównanie?… Tak się akurat składa, że jakiś czas temu, w jednym z wywiadów, sama wokalistka prowokacyjnie wyznała, że tworzy „kobiecą muzykę dla mężczyzn”. Odsuwając na bok (zupełnie niepotrzebne) podziały na płeć w muzyce, trudno nie doszukać się w utworach Rykardy Parasol tego samego mrocznego płomienia, który rozpala twórczość australijskiego Księcia Ciemności. Na The Color of Destruction znajdziemy niejeden rockowy song i niejedną miłosną balladę, które żywią się motywami skazanej na zatracenie miłości, szaleństwa, śmierci oraz straty. A jaki jest tytułowy kolor destrukcji? Czerwony oczywiście - kolor miłości, ognia, krwi i koralowców jednocześnie, będących głównym motywem okładki do płyty. W obliczu nieuchronności miłosnej zatraty na The Color of Destruction pozostaje nam już tylko zadać sobie jedno ostatnie pytanie: spłonąć czy utonąć? ...