Posty

Terami Hirsch, A Broke Machine. Serce jak zepsuta maszyna.

Obraz
          Na A Broke Machine Terami Hirsch, niezależna amerykańska wokalistka i autorka piosenek z Los Angeles, śpiewa o tym, o czym najczęściej śpiewa się we współczesnej muzyce: o sprawach serca. Wyjątkowość i oryginalność tej artystki tkwi w jej podejściu do tematu: we wnikliwych, introspekcyjnych oraz bardzo osobistych tekstach Terami ujmuje miłość w kategoriach rzeczy, których nie możemy mieć i spraw, których nigdy nie zrozumiemy. W tym sensie nasze serce jest jak tytułowa zepsuta maszyna: nie tyle złamane romantycznym zawodem, co skażone niemożnością kochania i niezdolnością do osiągnięcia pełni swoich wrodzonych możliwości. Tak popsuta maszyna dalej funkcjonuje, umyka nam jednak wciąż gdzieś po drodze wrażenie szczęścia i uczuciowego spełnienia. Swoje przemyślenia o naturze miłości Terami Hirsch ubiera w eksperymentalny, alternatywno-popowy dźwiękowy krajobraz, w którym ustawiony w centrum fortepian zewsząd otaczają elektroniczne dekoracje. ...

Patrick Wolf, The Bachelor. Nieznany syn Davida Bowiego (i Kate Bush).

Obraz
          Urodzony w 1983 roku w Londynie Patrick Wolf mógłby być owocem pozamałżeńskiego romansu ikony brytyjskiego glam rocka i wszelkiej muzycznej awangardy, Davida Bowiego.  Jeśli Bowie byłby ojcem, to matką mogłaby być Kate Bush, królowa art-popu i patronka gatunkowego eklektyzmu.  Androgyniczny, biseksualny i wszechstronnie muzycznie utalentowany Patrick Wolf fenomenalnie łączy na swoich albumach folk z elektroniką i popem, tworząc bardzo zróżnicowane brzmieniowo płyty, które nadają się i do tańca, i do różańca. Wydany w 2009 roku jako jego czwarty studyjny album, jest The Bachelor najlepszym przykładem na wielki dźwiękowo-instrumentalny rozmach, jaki w swoich kompozycjach potrafi osiągnąć Patrick. W jego melodyjnych, nierzadko bardzo tanecznych piosenkach jest jakaś niesamowita żywiołowość, ten élan vital Bergsona, który nikogo nie pozostawi obojętnym. Patricka Wolfa można albo pokochać, albo znienawidzić, nikt jednak nie odmówi mu unikalnego ...

AWOLNATION, Here Come the Runts. Nie zatrzymujcie tego pociągu!

Obraz
            Najnowszy album alternatywnej formacji AWOLNATION, Here Come the Runts , jest jak rozpędzony pociąg zmierzający w niewiadomym kierunku. Wehikuł zmienia tory, tak jak zmienia się muzyczne gatunki i style, ale nie zatrzymuje się na żadnej ze stacji. Cel tej rockowej eskapady jest nieokreślony, ale za to jaka to jazda! W muzycznym świecie zdominowanym dziś w Ameryce przez rap, trap, hip hop i r’n’b, z pewną domieszką popu i country oczywiście, natrafienie na solidny rockowy krążek graniczy niemal z cudem. Here Come the Runts oferuje nam kawał melodyjnego, rock’n’rollowego grania, z całym workiem intrygujących, a miejscami nawet ekscentrycznych muzycznych pomysłów. Here Come the Runts ani przez chwilę nie nuży, zabierając nas w ekscytującą przejażdżkę swoim szalonym dźwiękowym wehikułem.            Założycielem, frontmanem i mózgiem amerykańskiego alternatywnego zespołu AWOLNATION jest Aaron Bruno...

Rykarda Parasol, The Color of Destruction. Spłonąć czy utonąć?

Obraz
          Gdyby Nick Cave był kobietą, byłby zapewne Rykardą Parasol. Seksistowskie porównanie?… Tak się akurat składa, że jakiś czas temu, w jednym z wywiadów, sama wokalistka prowokacyjnie wyznała, że tworzy „kobiecą muzykę dla mężczyzn”. Odsuwając na bok (zupełnie niepotrzebne) podziały na płeć w muzyce, trudno nie doszukać się w utworach Rykardy Parasol tego samego mrocznego płomienia, który rozpala twórczość australijskiego Księcia Ciemności. Na The Color of Destruction znajdziemy niejeden rockowy song i niejedną miłosną balladę, które żywią się motywami skazanej na zatracenie miłości, szaleństwa, śmierci oraz straty. A jaki jest tytułowy kolor destrukcji? Czerwony oczywiście - kolor miłości, ognia, krwi i koralowców jednocześnie, będących głównym motywem okładki do płyty. W obliczu nieuchronności miłosnej zatraty na The Color of Destruction pozostaje nam już tylko zadać sobie jedno ostatnie pytanie: spłonąć czy utonąć?     ...

Molly Zenobia, Wind Chains. Wichry kontra wiry miłości.

Obraz
          Posejdon i Eol to dwaj greccy bogowie patronujący płycie Wind Chains Molly Zenobii. Odpowiednio woda i wiatr to z kolei dwa żywioły napędzające kreację tego albumu. Na krążku obecny jest też ogień, ale jego dogasający już płomień ma intensywnie niebieski kolor, zabarwiony smutkiem, żalem i melancholią. Na Wind Chains Molly Zenobia kreuje emocjonalny krajobraz świata tuż po pożarze miłości, gdy woda i wiatr ugasiły już gorejący w środku ogień. Silne porywy wiatru i obfite strumienie wody to wszystko, co pozostało po kochaniu. Płyta Wind Chains to inspirowany jazzem i rockiem gotycki pop, w którym objawia się talent oraz unikalny styl uzdolnionej amerykańskiej pianistki i songwriterki. Molly Zenobia od lat pozostaje nieznana i zupełnie nieodkryta, ale jej intensywny, dziki, mroczny oraz mocno eksperymentalny pop zasługuje na osobną muzyczną kategorię.           Molly Zenobia mieszka obecnie w Bosto...

Regina Spektor, Remember Us to Life. Opowieści o krzepiącym smutku.

Obraz
          Enjoy your youth / Sounds like a threat / But I will anyway - śpiewa Regina Spektor na Older and Taller , jednej z kompozycji ze swojej ostatniej płyty, Remember Us to Life . I jest na tym albumie jeszcze dojrzalsza, głębsza i błyskotliwsza niż zwykle. Nagrany przez Spektor po urodzeniu syna krążek Remember Us to Life staje na wysokości postawionego przez sam tytuł zadania i mierzy się z tematami cięższego kalibru, takimi jak dorastanie, przemijanie, śmiertelność, a nawet fobia społeczna i kapitalizm. Jeszcze nigdy album Reginy Spektor nie był tak brzmieniowo bogaty, nie opływał w tak piękne orkiestrowe aranżacje. Nigdy przedtem artystka nie nagrała też tak smutnego i jednocześnie podnoszącego na duchu krążka. Paradoksalnie, Remember Us to Life może być perfekcyjnym muzycznym wyborem na odegnanie zimowego mroku, chłodu i depresji.           Regina Spektor urodziła się w 1980 roku w Moskwie w były...

Goldfrapp, Tales of Us. Muzyka z melancholii i mgły.

Obraz
          Na Tales of Us Goldfrapp zabierają nas w dźwiękową podróż do krainy deszczu, wilgoci i mgły. Nagrany na angielskiej wsi album urzeka swoim spokojnym rozmarzeniem, melancholijną aurą oraz brzmieniami wywołującymi w wyobraźni filmowe kadry. Na swoim szóstym studyjnym longplay’u Goldfrapp zaskakują po raz kolejny: elektroniczny duet całkowicie porzuca syntezatory i taneczne beat’y, aby rzucić się w objęcia tradycyjnych instrumentów i produkowanych przez nie delikatnych, kojących dźwięków. Tales of Us to nie pierwszy album Goldfrapp, na którym pojawiają się partie symfoniczne, fortepian i akustyczne gitary, ale za to pierwszy, na którym idea muzyki z krwi i kości znalazła swój najpełniejszy wyraz.           Elektroniczny angielski duet Goldfrapp powstał w 1999 roku w Londynie jako połączenie talentów wokalistki i autorki tekstów Alison Goldfrapp oraz Will'a Gregory, producenta i multiinstrumentalisty....