Posty

Yoav, Charmed and Strange. Muzyczne carpe diem.

Obraz
          Urodzony w Izraelu Yoav od dziecka znajdował się pod silnym wpływem zachodniej kultury. Wychował się w Republice Południowej Afryki, a obecnie mieszka w Londynie, i to właśnie bogata londyńska scena muzyczna ukształtowała jego gusta. Na debiucie Yoava, Charmed and Strange z 2008 roku, słychać przede wszystkim wpływ muzyki klubowej i popularnej na Wyspach elektroniki z domieszką trip hopu. Głównym instrumentem muzycznym artysty pozostaje jednak, o dziwo, gitara akustyczna, rekwizyt z klubem i muzyką taneczną w ogóle się nie kojarzący. Yoav ma na tyle innowacyjne podejście do swojej sztuki, że swoją gitarę podłącza do gitarowego loopera i zapętla wydobywające się z niej dźwięki. Efekt jest co najmniej intrygujący, a płyta Charmed and Strange jest właśnie taka: czarująca i dziwna zarazem. Przy akompaniamencie przetworzonej elektronicznie gitary akustycznej Yoav wyśpiewuje swoim falsetem piosenki o miłości, jej przelotności i ulotności samego czasu, które...

Vienna Teng, Aims. Nie taki frywolny ten pop.

Obraz
          Vienna Teng, amerykańska piosenkarka tajwańskiego pochodzenia, nie zaznała jak dotychczas komercyjnego sukcesu, co biorąc pod uwagę jej talent, przepiękny wokal i predyspozycję do tworzenia wpadających w ucho, ślicznych melodii, woła po prostu o pomstę do nieba. Vienna, obecna na amerykańskiej niezależnej scenie muzycznej od 2001 roku, wydała już pięć znakomitych studyjnych albumów, z których każdy eksponuje inną stronę jej muzycznego rozwoju, dokumentując jednocześnie ten etap w życiu Vienny, na którym wokalistka aktualnie się znajduje. Nie inaczej jest z wydanym we wrześniu 2013 roku krążkiem Aims , który pod podszewką popowo-elektronicznej, a momentami wręcz czysto tanecznej produkcji, skrywa niespodziewane pokłady lirycznej głębi połączonej z autentyczną troską o środowisko i aktualny stan naszej planety.           Vienna Teng urodziła się w 1978 roku w kalifornijskiej Saratodze jako Cynthia Yih ...

Emilie Autumn, Opheliac. Ofelia i Lolita w jednym.

Obraz
          Muzyka Emilie Autumn to mieszanka prawdziwie wybuchowa, z pewnością nie dla muzycznych tradycjonalistów. Amerykańska piosenkarka, wokalistka i skrzypaczka łączy w swojej twórczości muzykę klasyczną z elementami elektroniki, rocka, popu i kabaretu. W swoich mocno feministycznych tekstach nawiązuje do wielu kobiecych archetypów literackich, z ironią i sarkazmem komentując tradycyjne role społeczne, jakie narzuca kobiecie społeczeństwo. Szekspirowska Ofelia i Lolita Nabokova to dwie archetypiczne postaci ze światowej literatury, które twórczo zainspirowały powstanie albumu Opheliac , opus magnum panny Autumn. Opheliac to dzieło agresywne, nieuładzone, ciągle eksperymentujące i poszukujące muzycznie nowych środków wyrazu. Panna Autumn daje na tym autobiograficznym krążku mocno popalić, nie oszczędzając nikogo, a już na pewno nie siebie.           Emilie Autumn Liddell urodziła się w 1979 roku w Malibu w Kalifornii, gdzie ...

Terami Hirsch, A Broke Machine. Serce jak zepsuta maszyna.

Obraz
          Na A Broke Machine Terami Hirsch, niezależna amerykańska wokalistka i autorka piosenek z Los Angeles, śpiewa o tym, o czym najczęściej śpiewa się we współczesnej muzyce: o sprawach serca. Wyjątkowość i oryginalność tej artystki tkwi w jej podejściu do tematu: we wnikliwych, introspekcyjnych oraz bardzo osobistych tekstach Terami ujmuje miłość w kategoriach rzeczy, których nie możemy mieć i spraw, których nigdy nie zrozumiemy. W tym sensie nasze serce jest jak tytułowa zepsuta maszyna: nie tyle złamane romantycznym zawodem, co skażone niemożnością kochania i niezdolnością do osiągnięcia pełni swoich wrodzonych możliwości. Tak popsuta maszyna dalej funkcjonuje, umyka nam jednak wciąż gdzieś po drodze wrażenie szczęścia i uczuciowego spełnienia. Swoje przemyślenia o naturze miłości Terami Hirsch ubiera w eksperymentalny, alternatywno-popowy dźwiękowy krajobraz, w którym ustawiony w centrum fortepian zewsząd otaczają elektroniczne dekoracje. ...

Patrick Wolf, The Bachelor. Nieznany syn Davida Bowiego (i Kate Bush).

Obraz
          Urodzony w 1983 roku w Londynie Patrick Wolf mógłby być owocem pozamałżeńskiego romansu ikony brytyjskiego glam rocka i wszelkiej muzycznej awangardy, Davida Bowiego.  Jeśli Bowie byłby ojcem, to matką mogłaby być Kate Bush, królowa art-popu i patronka gatunkowego eklektyzmu.  Androgyniczny, biseksualny i wszechstronnie muzycznie utalentowany Patrick Wolf fenomenalnie łączy na swoich albumach folk z elektroniką i popem, tworząc bardzo zróżnicowane brzmieniowo płyty, które nadają się i do tańca, i do różańca. Wydany w 2009 roku jako jego czwarty studyjny album, jest The Bachelor najlepszym przykładem na wielki dźwiękowo-instrumentalny rozmach, jaki w swoich kompozycjach potrafi osiągnąć Patrick. W jego melodyjnych, nierzadko bardzo tanecznych piosenkach jest jakaś niesamowita żywiołowość, ten élan vital Bergsona, który nikogo nie pozostawi obojętnym. Patricka Wolfa można albo pokochać, albo znienawidzić, nikt jednak nie odmówi mu unikalnego ...

AWOLNATION, Here Come the Runts. Nie zatrzymujcie tego pociągu!

Obraz
            Najnowszy album alternatywnej formacji AWOLNATION, Here Come the Runts , jest jak rozpędzony pociąg zmierzający w niewiadomym kierunku. Wehikuł zmienia tory, tak jak zmienia się muzyczne gatunki i style, ale nie zatrzymuje się na żadnej ze stacji. Cel tej rockowej eskapady jest nieokreślony, ale za to jaka to jazda! W muzycznym świecie zdominowanym dziś w Ameryce przez rap, trap, hip hop i r’n’b, z pewną domieszką popu i country oczywiście, natrafienie na solidny rockowy krążek graniczy niemal z cudem. Here Come the Runts oferuje nam kawał melodyjnego, rock’n’rollowego grania, z całym workiem intrygujących, a miejscami nawet ekscentrycznych muzycznych pomysłów. Here Come the Runts ani przez chwilę nie nuży, zabierając nas w ekscytującą przejażdżkę swoim szalonym dźwiękowym wehikułem.            Założycielem, frontmanem i mózgiem amerykańskiego alternatywnego zespołu AWOLNATION jest Aaron Bruno...

Rykarda Parasol, The Color of Destruction. Spłonąć czy utonąć?

Obraz
          Gdyby Nick Cave był kobietą, byłby zapewne Rykardą Parasol. Seksistowskie porównanie?… Tak się akurat składa, że jakiś czas temu, w jednym z wywiadów, sama wokalistka prowokacyjnie wyznała, że tworzy „kobiecą muzykę dla mężczyzn”. Odsuwając na bok (zupełnie niepotrzebne) podziały na płeć w muzyce, trudno nie doszukać się w utworach Rykardy Parasol tego samego mrocznego płomienia, który rozpala twórczość australijskiego Księcia Ciemności. Na The Color of Destruction znajdziemy niejeden rockowy song i niejedną miłosną balladę, które żywią się motywami skazanej na zatracenie miłości, szaleństwa, śmierci oraz straty. A jaki jest tytułowy kolor destrukcji? Czerwony oczywiście - kolor miłości, ognia, krwi i koralowców jednocześnie, będących głównym motywem okładki do płyty. W obliczu nieuchronności miłosnej zatraty na The Color of Destruction pozostaje nam już tylko zadać sobie jedno ostatnie pytanie: spłonąć czy utonąć?     ...