Posty

Björk, Medúlla. A na początku był głos.

Obraz
          Międzynarodowa królowa elektroniki oraz muzycznego eksperymentu zaskoczyła nas po raz piąty w swojej solowej karierze, wydając w 2004 roku album Medúlla . Żadne studyjne dzieło Björk nie jest podobne do swoich poprzedników i do swoich następców, zmieniają się nieustannie producenci oraz koncepty, paleta dźwiękowa w karierze tej islandzkiej artystki jest bez wytchnienia poszerzana, a nowe pomysły mają najwyższy priorytet w tworzeniu muzyki przyszłości. W przypadku Medúlli nadrzędnym konceptem był pomysł nagrania albumu a cappella, w którym głos byłby nie tylko nośnikiem treści i dźwięku, ale także samym instrumentem. Idea ambitna oraz ryzykowna, ale przeprowadzona z wyobraźnią i charakterystyczną dla Björk nieograniczoną twórczą fantazją. Wokalistka włożyła w ten projekt całą siebie aż do szpiku kości, stąd też między innymi wziął się sam tytuł płyty, który po łacinie oznacza ‘szpik’ właśnie, czyli esencję naszej cielesnej materii, to tam powstają przec...

PJ Harvey, Is This Desire?. O pożądaniu i samotności.

Obraz
          PJ Harvey przyznała kiedyś w jednym z wywiadów, że uważa swój czwarty studyjny album, Is This Desire?, za najważniejsze osiągnięcie w swojej karierze, z którego jest też najbardziej dumna. Artystka wyznała przy okazji, że ta właśnie płyta powstała w bardzo trudnym i mrocznym okresie jej życia, co też miało niebagatelny wpływ na jej ostateczne brzmienie. Nagrana w okresie 1997-1998 Is This Desire? powstała bezpośrednio po rozpadzie związku, jaki Harvey miała z Nickiem Cave’em w połowie lat 90-tych. Cave wspólnie z The Bad Seeds nagrał po tym rozstaniu płytę The Boatman’s Call z 1997 roku, PJ półtorej roku później zaprezentowała swoje dziecko z tamtej nieudanej miłości. I jest Is This Desire? smakowitym owocem romansu samotności z pożądaniem. Przesycony elektroniką i muzycznym eksperymentem album ten zaludniają postaci samotne, nieszczęśliwie zakochane albo trawione nieukojonym pożądaniem drugiego ciała. Is This Desire? pozostawia straszny niedosyt: ...

Tori Amos, From the Choirgirl Hotel. Tam, gdzie żyją piosenki.

Obraz
          W 1998 roku muzyka Tori Amos przeżyła rewolucję. Nieodłącznie kojarzona z brzmieniem swojego fortepianu, wokalistka po raz pierwszy nagrała album z pełnym rockowym składem, a klawisze musiały ustąpić pierwszeństwa perkusji i gitarom. Fortepian jednak nie zniknął, zrobił tylko dużo miejsca innym instrumentom, tradycyjnie kojarzonym z rock & rollem. From the Choirgirl Hotel to niesamowicie gęsty brzmieniowo krążek, obok instrumentarium alternatywnego rocka mamy na nim sporo elektroniki, a nawet czysto tanecznych brzmień i rytmów. Nie dajmy się jednak zwieść dźwiękowym kamuflażom oraz metamorfozom: From the Choirgirl Hotel to wciąż Tori w swojej najbardziej intymnej odsłonie, z niepodrabialnym wokalem oraz poetycko enigmatycznymi tekstami. To, co odróżnia ten album od jego trzech kultowych już poprzedników, to mrok i frustracja, które buzują pod powierzchnią agresywnych, awangardowo-rockowych aranżacji. Tytułowy hotel to miejsce, gdzie piosenki z pły...

Kate Bush, The Dreaming. Album kobiety szalonej.

Obraz
           „Tę płytę nagrano w celu głośnego odtwarzania” – tak brzmi instrukcja w książeczce do  The Dreaming Kate Bush. Po latach sama autorka stwierdziła o The Dreaming , że to bardzo gniewny album i że brzmi, jakby nagrała go kobieta szalona. W istocie, recepcja tej płyty w momencie ukazania się we wrześniu 1982 roku była mieszaniną zdziwienia, niezrozumienia i pukania się po głowie. Wszyscy zgodnie orzekli, że The Dreaming to bardzo eksperymentalny i niekomercyjny album, od którego radio i listy przebojów będą trzymać się z daleka. Niedoceniony zrazu i długo zapomniany The Dreaming uzyskał status albumu kultowego, wymienianego teraz przez artystów pokroju Björk wśród ulubionych i najbardziej inspirujących krążków wszech czasów. Czwarta studyjna płyta Kate Bush wyprzedziła swoje czasy, a wokalistka rzuciła 10 prawdziwych pereł przed wieprze ówczesnego muzycznego świata, ryzykując załamaniem nerwowym nagranie tego wizjonerskiego dzieła. Opłaciło ...

Low, Double Negative. Podwójna dekonstrukcja.

Obraz
          Amerykański zespół indie rockowy z Duluth w Minnesocie nagrał w 2018 roku swój dwunasty w karierze i jednocześnie najodważniejszy brzmieniowo album. Wraz z krążkiem Double Negative Low wykraczają bardzo daleko poza strefę swojego komfortu, zapuszczając się głęboko na terytorium dźwiękowego eksperymentu. Low celebrują 25-tą rocznicę swojego powstania, dokonując imponującej wolty w stosunku do swojego dotychczasowego brzmienia i fundując nam na Double Negative podwójną dekonstrukcję: za pomocą elektroniki krańcowo zdekonstruowany został dźwięk, a przy pomocy dźwięku dekonstrukcji uległy też słowa, zmanipulowane i niejednokrotnie rozmyte przez fale napierającego elektronicznego szumu. Double Negative wymaga od potencjalnego słuchacza pewnej dozy cierpliwości, a nawet wytrwałości: piękno tego albumu można docenić najwcześniej po kilku solidnych przesłuchaniach. Gdy już jednak rozsmakujemy się w tym post-apokaliptycznym brzmieniu anno Domini 2018, mogę zagw...

Arca, Arca. Elektro-medytacje.

Obraz
          Motywem przewijającym się przez elektroniczno-eksperymentalne dzieło wenezuelskiego producenta i artysty, Alejandro Ghersi’ego, znanego powszechnie pod pseudonimem Arca, jest zrzucenie starej skóry i odrodzenie się w zupełnie nowej postaci. Miłość, tęsknota, ból oraz smutek to uczucia, które zabijają nas i zarazem wskrzeszają na nowo, zmieniając nas bezpowrotnie i nie do poznania. Trzecia w dorobku Ghersi’ego płyta Arca  jest pojemnym dźwiękowo kufrem, który młody twórca zapełnia efektami swojej zadumy i swoich medytacji nad ciałem oraz nad bezmiernie zadziwioną jego istnieniem i jego potrzebami duszą.           Alejandro Ghersi, znany w muzycznym świecie jako Arca (kufer lub skrzynia po hiszpańsku), urodził się w zamożnej rodzinie bankiera inwestycyjnego w Caracas w Wenezueli w 1989 roku. Ghersi odebrał prywatne wykształcenie w rodzinnym kraju, po czym dokończył wyższe studia muzyczne w Nowym Jorku.   Obecnie...