Posty

Mr. Sister, Empty Places. Dźwięki z Antypodów.

Obraz
          Rozległe, puste australijskie przestrzenie. Spalona słońcem ziemia, spragniona choćby najlżejszego deszczu. Nieskończony błękit nieba, ciągnąca się aż po sam horyzont opustoszała szosa. Wreszcie nadciągająca burza, wicher, krople deszczu uderzające o czerwony kurz ziemi i orzeźwienie, jakie przynosi ze sobą nawałnica. Cisza po burzy, uspokojenie i znów te niezmierzone, milczące australijskie krajobrazy. Takie obrazy ewokuje w wyobraźni płyta Empty Places australijskiego duetu Mr. Sister, utkana niczym brzmieniowy gobelin, na którego wyszukaną tkaninę składają się subtelne i niezwykle melodyjne dźwięki wiolonczeli, fortepianu i instrumentów perkusyjnych. Ze świecą szukać płyty, która z taką maestrią i muzyczną wyobraźnią potrafiłaby odmalować krajobraz pustkowia, tak jak to bezbłędnie czyni Empty Places . Ten album to dźwiękowa sztuka pejzażu.           Duet Mr. Sister tworzą utalentowana wokalistk...

Jesca Hoop, Memories Are Now. Wszystkie twarze folku.

Obraz
          Tom Waits, przyjaciel, mentor i wielbiciel talentu Jeski Hoop, określił jej muzykę jako „czterostronną monetę”. Waits nazwał również Hoop „starą duszą, taką jak czarna perła, dobra wiedźma czy czerwony księżyc”. Muzykę Jeski ten stary bard porównał natomiast do „pływania nocą w jeziorze”. Sama Jesca Hoop w jednym z wywiadów przyznała, że przeżywa prawdziwy kryzys tożsamości za każdym razem, gdy pracuje nad nową płytą. Jeśli tylko zmienia się jej nastrój, zmienia się również jej muzyka, a Jesca Hoop znana jest ze swojej niebywałej zdolności do eksperymentowania z różnymi stylami. W głębi duszy jest jednak folkową artystką, komponującą i wykonującą na żywo swoje utwory głównie przy akompaniamencie akustycznej gitary. Jej najnowsza płyta, Memories Are Now , potwierdza jej status jako ciągle się przeobrażającej folkowej duszy, która przy minimalistycznej produkcji potrafi wyczarować imponujący swoją głębią i szczerością album.    ...

Perfume Genius, No Shape. Zmagania ducha z ciałem.

Obraz
          Spośród wszystkich dziedzin sztuki muzyka ma chyba najmniej wspólnego z ludzką cielesnością i dlatego stanowi najpełniejszą formę sublimacji naszych przyziemnych pragnień oraz popędów. Muzyka jest wyłączną domeną ducha i jako taka może nam służyć jako doskonała ucieczka od ograniczeń przewrotnego ciała. Fenomenalna płyta No Shape artysty ukrywającego się pod pseudonimem Perfume Genius jest idealnym przykładem takiego dźwiękowego eskapizmu. Perfume Genius w rozbuchanym, barokowym stylu wznosi się z tym albumem w przestworza, oferując nam niebiańskie melodie, bogactwo instrumentacji i swój ciągle poszukujący nowych wokalnych wyzwań głos. Na No Shape ciało staje się niepożądanym balastem, który ściąga nas w dół. Perfume Genius przekracza formę, porzuca kształt i przez to wymyka się łatwym muzycznym kategoryzacjom. Temu albumowi nie da się przykleić żadnej etykietki, jest niczym ciągle zmieniający swoją postać Proteusz. Pewne jest tylko to, że No Shape...

Sophie Moleta, Dive. Całkowite zanurzenie.

Obraz
          Anegdota głosi, że w trakcie sesji nagraniowych do tego albumu, które odbywały się w pewien sierpniowy tydzień 1999 roku w Anglii, w założonym przez Petera Gabriela Real World Studios, Sophie Moleta wykończyła psychicznie i fizycznie swojego współpracownika, którym był nie kto inny, jak sam Hector Zazou (1948-2008), słynny francuski kompozytor i producent. Zazou skutecznie wydrenowała z sił tendencja artystki do podchodzenia do procesu twórczego, jak do ostatniej rzeczy, która została jej jeszcze na tym świecie do zrobienia… Intensywność, zaangażowanie, brak dystansu – oto najważniejsze cechy charakteryzujące muzyczną pracę Sophie Molety. Jaka praca, taki jest i efekt: płyta Dive to niezwykle intensywne emocjonalnie doznanie, które, dzięki pełnemu oddaniu i całkowitemu ‘zanurzeniu się’ w swoim wewnętrznym świecie jego autorki, jest dziełem na wskroś intymnym, kontakt z nim zaś może być porównany do lektury bardzo osobistego pamiętnika, pełnego prostej...

Sarah McLachlan, Fumbling Towards Ecstasy. Między strachem a ekstazą.

Obraz
          Tytułowy utwór z płyty Fumbling Towards Ecstasy Sarah McLachlan pojawia się w zakończeniu niezależnego kanadyjskiego filmu Kissed ( Zimny pocałunek ) z 1996 roku, w reżyserii Lynne Stopkewich. W filmie tym młoda Molly Parker gra nekrofilkę, która erotyczne spełnienie uzyskuje tylko poprzez seks z ciałami nieżyjących już młodych, przystojnych mężczyzn. Bohaterka tego filmu pracuje w zakładzie pogrzebowym jako specjalistka od balsamowania zwłok, przez co ma łatwy dostęp do wybranych przez siebie męskich ciał. Ekstaza przeżywana przez nią w filmie zawsze podszyta jest lękiem przed odkryciem jej sekretu. Byłem więc bardzo mile zaskoczony, słysząc w przejmującym finale filmu przepiękne nagranie McLachlan, zamykające jej wydany w 1993 roku krążek Fumbling Towards Ecstasy . Album ten bowiem stąpa po tej samej cienkiej granicy między strachem a ekstazą, po której kroczy również bohaterka Zimnego pocałunku . Jeśli wsłuchamy się uważnie w kompozycje na Fumbli...

Jane Siberry, When I Was a Boy. Muzyczny spirytualizm.

Obraz
          Album When I Was a Boy kanadyjskiej piosenkarki Jane Siberry jest duchową podróżą do wewnątrz. Pytaniom o sens oraz istotę miłości towarzyszy przepiękna i perfekcyjna w każdym dźwięku popowo-ambientowa produkcja. Muzyka na tym krążku wydaje się być stworzona z myślą o lecie. Taneczno-eteryczne kawałki przeplatają się tu z refleksyjnymi, zatopionymi w introspekcji balladami. Te pierwsze nadałyby się do dyskoteki o bardziej wysublimowanym profilu, te drugie zaś idealnie pasują do zmierzchu i letnich zachodów słońca. Jest coś takiego w sezonie wakacyjnym, co skłania do zadawania bardziej filozoficznych pytań. Być może stoi za tym majestatyczne słońce i rozbuchana przyroda, choć może to po prostu letni przesyt wrażeń. Z When I Was a Boy emanuje właśnie to pragnienie poznania tajemnicy zmysłowego świata, tak dojmujące właśnie letnią porą. Zbędna jest chyba zatem informacja, że ta płyta Jane Siberry ukazała się w samym środku wakacji 1993 roku. ...

Andrew Bird, Noble Beast. Pogwizdując na natury łonie.

Obraz
          Album Noble Beast powstał jako rezultat ucieczki jego twórcy, Andrew Birda, z wielkiego miasta (Chicago) na wiejską farmę w Illinois. Wpływ bezpośredniego kontaktu z przyrodą widać nie tylko na okładce płyty. Słychać go przede wszystkim w muzyce, która wypełnia Noble Beast od pierwszej do ostatniej minuty. A jest to muzyka pięknych, subtelnych melodii, które niosą ze sobą radość i ukojenie. Andrew Bird, znakomity skrzypek i multiinstrumentalista, znany jest również jako prawdziwy wirtuoz gwizdania. Na Noble Beast jego urocze pogwizdywanie to znakomity folkowy element, który kameralny pop albumu zakotwicza w codziennym doświadczeniu rzeczy prostych acz niezbędnych. Noble Beast to płyta dla szukających ucieczki od miasta, hałasu i wszystkich innych dźwiękowych zanieczyszczeń.           Andrew Bird urodził się w 1973 roku w Lake Forest w amerykańskim stanie Illinois, mieszka zaś i tworzy głównie w C...