Posty

PJ Harvey, Is This Desire?. O pożądaniu i samotności.

Obraz
          PJ Harvey przyznała kiedyś w jednym z wywiadów, że uważa swój czwarty studyjny album, Is This Desire?, za najważniejsze osiągnięcie w swojej karierze, z którego jest też najbardziej dumna. Artystka wyznała przy okazji, że ta właśnie płyta powstała w bardzo trudnym i mrocznym okresie jej życia, co też miało niebagatelny wpływ na jej ostateczne brzmienie. Nagrana w okresie 1997-1998 Is This Desire? powstała bezpośrednio po rozpadzie związku, jaki Harvey miała z Nickiem Cave’em w połowie lat 90-tych. Cave wspólnie z The Bad Seeds nagrał po tym rozstaniu płytę The Boatman’s Call z 1997 roku, PJ półtorej roku później zaprezentowała swoje dziecko z tamtej nieudanej miłości. I jest Is This Desire? smakowitym owocem romansu samotności z pożądaniem. Przesycony elektroniką i muzycznym eksperymentem album ten zaludniają postaci samotne, nieszczęśliwie zakochane albo trawione nieukojonym pożądaniem drugiego ciała. Is This Desire? pozostawia straszny niedosyt: ...

Tori Amos, From the Choirgirl Hotel. Tam, gdzie żyją piosenki.

Obraz
          W 1998 roku muzyka Tori Amos przeżyła rewolucję. Nieodłącznie kojarzona z brzmieniem swojego fortepianu, wokalistka po raz pierwszy nagrała album z pełnym rockowym składem, a klawisze musiały ustąpić pierwszeństwa perkusji i gitarom. Fortepian jednak nie zniknął, zrobił tylko dużo miejsca innym instrumentom, tradycyjnie kojarzonym z rock & rollem. From the Choirgirl Hotel to niesamowicie gęsty brzmieniowo krążek, obok instrumentarium alternatywnego rocka mamy na nim sporo elektroniki, a nawet czysto tanecznych brzmień i rytmów. Nie dajmy się jednak zwieść dźwiękowym kamuflażom oraz metamorfozom: From the Choirgirl Hotel to wciąż Tori w swojej najbardziej intymnej odsłonie, z niepodrabialnym wokalem oraz poetycko enigmatycznymi tekstami. To, co odróżnia ten album od jego trzech kultowych już poprzedników, to mrok i frustracja, które buzują pod powierzchnią agresywnych, awangardowo-rockowych aranżacji. Tytułowy hotel to miejsce, gdzie piosenki z pły...

Kate Bush, The Dreaming. Album kobiety szalonej.

Obraz
           „Tę płytę nagrano w celu głośnego odtwarzania” – tak brzmi instrukcja w książeczce do  The Dreaming Kate Bush. Po latach sama autorka stwierdziła o The Dreaming , że to bardzo gniewny album i że brzmi, jakby nagrała go kobieta szalona. W istocie, recepcja tej płyty w momencie ukazania się we wrześniu 1982 roku była mieszaniną zdziwienia, niezrozumienia i pukania się po głowie. Wszyscy zgodnie orzekli, że The Dreaming to bardzo eksperymentalny i niekomercyjny album, od którego radio i listy przebojów będą trzymać się z daleka. Niedoceniony zrazu i długo zapomniany The Dreaming uzyskał status albumu kultowego, wymienianego teraz przez artystów pokroju Björk wśród ulubionych i najbardziej inspirujących krążków wszech czasów. Czwarta studyjna płyta Kate Bush wyprzedziła swoje czasy, a wokalistka rzuciła 10 prawdziwych pereł przed wieprze ówczesnego muzycznego świata, ryzykując załamaniem nerwowym nagranie tego wizjonerskiego dzieła. Opłaciło ...

Low, Double Negative. Podwójna dekonstrukcja.

Obraz
          Amerykański zespół indie rockowy z Duluth w Minnesocie nagrał w 2018 roku swój dwunasty w karierze i jednocześnie najodważniejszy brzmieniowo album. Wraz z krążkiem Double Negative Low wykraczają bardzo daleko poza strefę swojego komfortu, zapuszczając się głęboko na terytorium dźwiękowego eksperymentu. Low celebrują 25-tą rocznicę swojego powstania, dokonując imponującej wolty w stosunku do swojego dotychczasowego brzmienia i fundując nam na Double Negative podwójną dekonstrukcję: za pomocą elektroniki krańcowo zdekonstruowany został dźwięk, a przy pomocy dźwięku dekonstrukcji uległy też słowa, zmanipulowane i niejednokrotnie rozmyte przez fale napierającego elektronicznego szumu. Double Negative wymaga od potencjalnego słuchacza pewnej dozy cierpliwości, a nawet wytrwałości: piękno tego albumu można docenić najwcześniej po kilku solidnych przesłuchaniach. Gdy już jednak rozsmakujemy się w tym post-apokaliptycznym brzmieniu anno Domini 2018, mogę zagw...

Arca, Arca. Elektro-medytacje.

Obraz
          Motywem przewijającym się przez elektroniczno-eksperymentalne dzieło wenezuelskiego producenta i artysty, Alejandro Ghersi’ego, znanego powszechnie pod pseudonimem Arca, jest zrzucenie starej skóry i odrodzenie się w zupełnie nowej postaci. Miłość, tęsknota, ból oraz smutek to uczucia, które zabijają nas i zarazem wskrzeszają na nowo, zmieniając nas bezpowrotnie i nie do poznania. Trzecia w dorobku Ghersi’ego płyta Arca  jest pojemnym dźwiękowo kufrem, który młody twórca zapełnia efektami swojej zadumy i swoich medytacji nad ciałem oraz nad bezmiernie zadziwioną jego istnieniem i jego potrzebami duszą.           Alejandro Ghersi, znany w muzycznym świecie jako Arca (kufer lub skrzynia po hiszpańsku), urodził się w zamożnej rodzinie bankiera inwestycyjnego w Caracas w Wenezueli w 1989 roku. Ghersi odebrał prywatne wykształcenie w rodzinnym kraju, po czym dokończył wyższe studia muzyczne w Nowym Jorku.   Obecnie...

Yoav, Charmed and Strange. Muzyczne carpe diem.

Obraz
          Urodzony w Izraelu Yoav od dziecka znajdował się pod silnym wpływem zachodniej kultury. Wychował się w Republice Południowej Afryki, a obecnie mieszka w Londynie, i to właśnie bogata londyńska scena muzyczna ukształtowała jego gusta. Na debiucie Yoava, Charmed and Strange z 2008 roku, słychać przede wszystkim wpływ muzyki klubowej i popularnej na Wyspach elektroniki z domieszką trip hopu. Głównym instrumentem muzycznym artysty pozostaje jednak, o dziwo, gitara akustyczna, rekwizyt z klubem i muzyką taneczną w ogóle się nie kojarzący. Yoav ma na tyle innowacyjne podejście do swojej sztuki, że swoją gitarę podłącza do gitarowego loopera i zapętla wydobywające się z niej dźwięki. Efekt jest co najmniej intrygujący, a płyta Charmed and Strange jest właśnie taka: czarująca i dziwna zarazem. Przy akompaniamencie przetworzonej elektronicznie gitary akustycznej Yoav wyśpiewuje swoim falsetem piosenki o miłości, jej przelotności i ulotności samego czasu, które...

Vienna Teng, Aims. Nie taki frywolny ten pop.

Obraz
          Vienna Teng, amerykańska piosenkarka tajwańskiego pochodzenia, nie zaznała jak dotychczas komercyjnego sukcesu, co biorąc pod uwagę jej talent, przepiękny wokal i predyspozycję do tworzenia wpadających w ucho, ślicznych melodii, woła po prostu o pomstę do nieba. Vienna, obecna na amerykańskiej niezależnej scenie muzycznej od 2001 roku, wydała już pięć znakomitych studyjnych albumów, z których każdy eksponuje inną stronę jej muzycznego rozwoju, dokumentując jednocześnie ten etap w życiu Vienny, na którym wokalistka aktualnie się znajduje. Nie inaczej jest z wydanym we wrześniu 2013 roku krążkiem Aims , który pod podszewką popowo-elektronicznej, a momentami wręcz czysto tanecznej produkcji, skrywa niespodziewane pokłady lirycznej głębi połączonej z autentyczną troską o środowisko i aktualny stan naszej planety.           Vienna Teng urodziła się w 1978 roku w kalifornijskiej Saratodze jako Cynthia Yih ...