Posty

Rhye, Black Rain. Tańcząc pośród popiołów.

Obraz
           Tańczący półnago na werandzie aktor Aaron Taylor-Johnson stał się nie tylko twarzą, ale i całym ciałem kompozycji Black Rain muzycznego projektu Rhye, za którym kryje się Kanadyjczyk z Toronto Michael Milosh. W wyjątkowo niskobudżetowym, ale jakże hipnotycznym klipie do tego utworu przystojny i naprawdę świetnie zbudowany Aaron Taylor-Johnson tańczy swój dziki, spontaniczny i całkowicie zaimprowizowany taniec na przydomowej werandzie późną wieczorową porą. Poza siecią zawieszonych nad nim jarzeniówek, które idealnie oświetlają jego wyrzeźbiony na klasyczną grecką modłę tors, Aarona otacza kompletna ciemność dopiero co zapadłej nocy. Jego żywiołowe ruchy do dźwięków tanecznej kompozycji R&B, jaką jest Black Rain , przypominają inspirowany beztroską i wewnętrznym wyluzowaniem taniec człowieka, który nie przejmuje się tym, co powiedzą inni i czy w ogóle jacyś inni są i czy mu się akurat przyglądają. Pozornie radosna i beztroska piosenka Black Ra...

James Blake, Say What You Will. Porównanie jest złodziejem radości.

Obraz
           W rewelacyjnym teledysku do piosenki Say What You Will James Blake mierzy się z demonami sławy i popularności, w finale cytując sentencję Theodore’a Roosevelta o tym, że porównanie jest złodziejem radości („comparison is the thief of joy” w oryginale). W klipie do najnowszego singla Blake’a wystąpił sam Finneas O'Connell, starszy brat i producent muzyki Billie Eilish, która obecnie przeżywa absolutny szczyt swojej kariery. Zestawienie popularnego jakby nie było Jamesa Blake’a z Finneasem powoduje, że ten elektroniczny muzyk, autor piosenek i multiinstrumentalista blednie w porównaniu z producentem i współautorem utworów znajdującej się na topie topów Billie Eilish. O tym niekończącym się porównywaniu w świecie współczesnych mediów jest zresztą cała piosenka Say What You Will , a teledysk do niej świetnie dopełnia utwór w jego warstwie tekstowej. Kluczem do wewnętrznej harmonii okazuje się być – według Jamesa Blake’a – pogodzenie się ze swoim sta...

Ane Brun, After the Great Storm. Po wielkiej zawierusze.

Obraz
            W diabolicznym 2020 roku Taylor Swift nie była jedyną artystką, która wydała aż dwa nowe studyjne albumy. Tego samego wyczynu dokonała na jesieni ubiegłego roku Ane Brun, znakomita norweska pieśniarka i songwriterka, która w odstępie jednego miesiąca opublikowała dwie świetne płyty: After the Great Storm (październik 2020) i How Beauty Holds the Hand of Sorrow (listopad 2020). Na pierwszym z tych dwóch wydawnictw znalazł się transowy i profetyczny niemalże kawałek Take Hold of Me , który w swojej krótkiej acz zwięzłej warstwie lirycznej streszcza kwintesencję doświadczeń 2020 roku: My existence is screaming / It's a physical feeling / Of missing out / On dance and light / On electricity in my hands / On circumstance / A scent-filled trance . Ten syntezatorowo-elektroniczny utwór pulsuje niewyżytą energią, kłębiącą się pod kruchą i z lekka rozmytą powierzchnią jego warstwy muzycznej. Pulsuje energią, która potrzebuje ujścia, domaga się tańca, św...

FKA Twigs, Magdalene. Artpop, elektronika i złamane serce.

Obraz
            Biblijna Maria Magdalena jest inspiracją dla drugiego albumu brytyjskiej wokalistki, autorki piosenek i tancerki znanej pod artystycznym pseudonimem FKA Twigs. Nie jest to jednak Maria Magdalena-prostytutka z wypaczonej przez Kościół (i papieża Grzegorza I Wielkiego) interpretacji Ewangelii, lecz raczej silna, odważna i niezależna kobieta, która nie chowa się za mężczyzną i gotowa jest zawsze bronić swoich racji oraz przekonań. Magdalena to także istota zrodzona z i dla pożądania, pełna miłości i źródło najgłębszej intymności. W muzycznej kreacji FKA Twigs Maria Magdalena przyjmuje postać patronki wszystkich kreatywnych kobiet, które tworzą z miłości i pożądania, ale też z depresji i złamanego serca. Wyprodukowany w nurcie artpopu i elektroniki, z elementami hip hopu, trip hopu i trapu, jest Magdalene albumem o miłosnych relacjach, stanowiących niewyczerpane źródło paliwa dla utalentowanych artystek pokroju FKA Twigs, mających wiele do zaoferow...

Meg Myers, Take Me to the Disco. Nowa diwa alternatywnego rocka.

Obraz
          Dużo się w ostatnich latach mówi o agonii czy nawet śmierci rocka jako jednego z czołowych muzycznych gatunków. Rock z całą pewnością nie umarł, wycofał się tylko na swoje pozycje obronne, eksperymentując z treścią i formą oraz romansując zaciekle z innymi muzycznymi gatunkami, takimi jak alternatywa, elektronika, pop czy nawet hip-hop. Zamiast zatem ubolewać nad marnym końcem muzyki rockowej, należy wyruszyć na jej intensywne poszukiwania, bo ona jest i to w całkiem dobrej kondycji. Jednym z moich ostatnich odkryć jest fenomenalna i wschodząca dopiero gwiazda tego nowego oblicza rocka, amerykańska wokalistka i songwriterka Meg Myers. Na swojej ostatniej płycie, wydanej w lipcu 2018 roku Take Me to the Disco , Meg udowadnia, że współcześnie wciąż można w niezwykle kreatywny sposób być rockową diwą, tworząc introspekcyjne i chwytliwe zarazem piosenki, które wykraczają daleko poza tradycyjne „trzy akordy i darcie mordy”. Take Me to the Disco Meg Myers ...

Nick Cave and the Bad Seeds, Ghosteen. Jesteśmy fotonami uwolnionymi z umierającej gwiazdy.

Obraz
          W ostatnich kilku latach bezpośrednie otoczenie Nicka Cave’a naznaczone zostało nieubłaganym piętnem śmierci. W 2015 roku w tragicznym wypadku zginął jego 15-letni syn Arthur, w 2018 na raka mózgu zmarł jeden z wieloletnich członków The Bad Seeds, multiinstrumentalista Conway Savage. Nick Cave pozostaje już teraz jedynym oryginalnym założycielem kapeli Nick Cave and the Bad Seeds, dwaj inni prominentni fundatorzy tej grupy, Blixa Bargeld i Mick Harvey, odeszli już dawno do innych muzycznych projektów, odpowiednio w 2003 i 2009 roku. Wcześniej nazywany Księciem Ciemności, głównie ze względu na mroczne i gotyckie teksty utworów, jest teraz Cave określany mianem wielkiego żałobnika, który osobistą stratę i ból po niej pozostawiony potrafi wznieść na kosmiczny poziom, śpiewając na ostatnim wydanym, 17-stym już w karierze zespołu albumie Ghosteen o tym, jak bardzo lubimy ukrywać się w naszych ranach, jak często chowamy się i zasklepiamy w doświadczeniu prz...

Editors, In Dream. Każdy ma ciemną stronę.

Obraz
           „Nie sądzę, że musisz być smutny, aby napisać smutną piosenkę, wszyscy mają ciemną stronę” – powiedział w jednym z wywiadów towarzyszących wydaniu płyty In Dream wokalista i frontman grupy Editors, Tom Smith. I tak jest w istocie, a album In Dream ma rzeczywiście mroczne, odrobinę senne brzmienie. Piąty już w karierze zespołu krążek jest jednocześnie najbardziej koherentnym, brzmieniowo i tematycznie zwartym dokonaniem w karierze Editors, którzy wystartowali w 2005 roku pod szyldem post-punku i energetycznego gitarowego grania, aby po pewnym czasie skręcić w stronę elektronicznych brzmień i ciekawych muzycznych eksperymentów z udziałem rocka oraz syntezatorów (płyta numer 3 In This Light and on This Evening ). Po krótkim romansie z rockiem stadionowym i popowo-rockowej fuzji na albumie The Weight of Your Love Editors powrócili w 2015 roku na In Dream do brzmień mniej oczywistych, darkwave’owych i z prominentnym udziałem elektroniki oraz syntez...

Björk, Medúlla. A na początku był głos.

Obraz
          Międzynarodowa królowa elektroniki oraz muzycznego eksperymentu zaskoczyła nas po raz piąty w swojej solowej karierze, wydając w 2004 roku album Medúlla . Żadne studyjne dzieło Björk nie jest podobne do swoich poprzedników i do swoich następców, zmieniają się nieustannie producenci oraz koncepty, paleta dźwiękowa w karierze tej islandzkiej artystki jest bez wytchnienia poszerzana, a nowe pomysły mają najwyższy priorytet w tworzeniu muzyki przyszłości. W przypadku Medúlli nadrzędnym konceptem był pomysł nagrania albumu a cappella, w którym głos byłby nie tylko nośnikiem treści i dźwięku, ale także samym instrumentem. Idea ambitna oraz ryzykowna, ale przeprowadzona z wyobraźnią i charakterystyczną dla Björk nieograniczoną twórczą fantazją. Wokalistka włożyła w ten projekt całą siebie aż do szpiku kości, stąd też między innymi wziął się sam tytuł płyty, który po łacinie oznacza ‘szpik’ właśnie, czyli esencję naszej cielesnej materii, to tam powstają przec...